facebook
XNasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Więcej o zasadach oraz polityce prywatności znajdziesz tutaj.

Aktualności

Złodziejski patent świąteczny

Co byście zrobili, gdyby wasz najlepszy kolega przesłał wam przez Facebooka informację , że pilnie potrzebuje gotówki, bo właśnie ukradli mu portfel i nie ma jak zapłacić za kawę.

Przed świętami - jak dowiaduję się od bankowców - znów wraca na większą skalę wyjątkowo perfidna modyfikacja starego numeru "na wnuczka". Są na nią narażeni ci z was, którzy mają konta w serwisach społecznościowych, a zwłaszcza na Facebooku.

Rozmawiając dość często z bankowcami, siłą rzeczy dowiaduję się też sporo o najnowszych - albo po prostu najmodniejszych w ostatnim czasie - pomysłach e-złodziei pieniędzy. Z reguły opierają się one na wyłudzaniu od nas loginów i haseł do kont bankowych oraz na próbach wykonania w naszym imieniu przelewu na złodziejskie konto (gdy przestępca zdoła przejąć również naszego smartfona i zdalnie czytać SMS-y autoryzacyjne). A jak się nie uda, to zawsze można próbować przekonać nas, żebyśmy sami zatwierdzili przelew do złodzieja. Oj, są na to skuteczne sposoby... Przed świętami - jak dowiaduję się od bankowców - znów wraca na większą skalę wyjątkowo perfidna modyfikacja starego numeru "na wnuczka". Są na nią narażeni ci z was, którzy mają konta w serwisach społecznościowych, a zwłaszcza na Facebooku.

W zgranym numerze "na wnuczka" jest tak, że przychodzi się do kogoś - najczęściej do starszego człowieka mieszkającego samotnie - z informacją, że wnusio zatrzasnął się w windzie i trzeba szybko pożyczyć kasę na ekipę ratunkową. Albo że wnusiowi ukradli samochód i potrzebuje kasy na bilet do domu. Daje się takiemu "emisariuszowi" kasę z bieliźniarki (zwłaszcza jeśli jest "dobrze przygotowany do zajęć" i zna kilka szczegółów dotyczących wnusia), po czym oczywiście delikwent znika.

Tak to wyglądało w wersji analogowej. A w cyfrowej? W cyfrowej się oczywiście do nikogo nie puka, bo wszyscy znajomi są na Facebooku. Zamiast podszywać się za znajomego wnusia, można podszyć się... pod wnusia, przejmując jego konto na Facebooku.

Co byście zrobili, gdyby najlepszy kolega (albo koleżanka) przesłał(a) wam przez Facebooka informację, że pilnie potrzebuje gotówki, bo właśnie ukradli mu (jej) portfel i nie ma jak zapłacić za kawę w Starbucksie? I że błaga o małą, kilkuzłotową pożyczkę? I że tę pożyczkę można wysłać natychmiast, klikając link do PayU czy innego portalu od przelewów natychmiastowych? Nie pomoglibyście?

No właśnie, w tym rzecz - jeśli prosi najlepszy znajomy z Facebooka, to nikt nie podejrzewa, że to może być oszustwo. Zwłaszcza jeśli prośba dotyczy groszowej pożyczki na chwilę. Klikasz link, robisz przelew ekspresowy, zatwierdzasz SMS-em autoryzacyjnym i czujesz się lepszym człowiekiem. Jednocześnie tracisz wszystkie pieniądze, bo... to wszystko jest kant.

Numer nie jest nowy i był już opisywany. Teraz bankowcy znów twierdzą, że staje się popularny, bo okres przedświąteczny to dobry czas dla złodziei wszelkiej maści. Po przejęciu czyjegoś konta na Facebooku nie trzeba wymyślać żadnych dziwnych historii, tylko poprosić jego znajomych o przelew małej kwoty, bo zabrakło kasy przy zakupie prezentów świątecznych. Wszyscy kupują teraz prezenty, więc nikt się nie zdziwi, że znajomemu zabrakło kasy.

Link podrzucony po to, żeby przeprowadzić płatność jest oczywiście "lewy". Nie prowadzi do żadnego PayU, tylko na stronę łudząco podobną. Podajesz tam login i hasło do banku (złodziej jednocześnie robi to samo, bo podgląda twoje ruchy). Myślisz, że zatwierdzasz przelew do znajomego, a tak naprawdę zatwierdzasz przelew na konto złodzieja. I to nie kilkuzłotowy, tylko na całe saldo Twojego konta.

Jeśli podajesz na "lewej" stronie SMS-a autoryzacyjnego, a złodziej - który właśnie zlecił "swój" przelew na prawdziwej stronie banku - zatwierdza tym SMS-em transfer kasy na swoje konto, to kradzież może się udać. To nie są żarty, w ten sposób ludzie tracą duże pieniądze. Dosłownie kilka dni temu ostrzeżenie przed takim sposobem czyszczenia kont wrzucił na swoją stronę bank PKO BP. A skoro wrzucił, to znaczy, że zarejestrował właśnie przypadki takich kradzieży.

Wbrew pozorom nie jest bardzo trudno się przed takimi złodziejami uchronić. Są bowiem dwie dość proste zasady, które impregnują na ten proceder. Po pierwsze: nigdy nie wchodzimy ani do banku, ani tym bardziej na żadną stronę płatności z podrzuconego nam linku. Adres banku zawsze wpisujemy z ręki, nie wchodzimy tam z żadnego poleconego linku. To, co w linku, może być podstawione. To samo zresztą dotyczy smartfonów - żadnych aplikacji nie aktualizujemy na podstawie przesłanych SMS-em linków, bo tam mogą być "zaszyte" wirusy. Druga zasada dotyczy czytania SMS-ów autoryzacyjnych. Jeśli ktoś wyłudził twój login i hasło, to zapewne spróbuje albo wpuścić wirusa na twój telefon (o ile podasz mu numer), albo namówić cię, żebyś sam autoryzował przelew, myśląc, że autoryzujesz coś zupełnie innego. Zapomnisz o tych zasadach tylko na chwilę, a święta będziesz miał w tym roku biedne.

Więcej na: wyborcza.biz

Podziel się tym postem:

Podobne:

Zadzwoń już dziś na numer +48 790 879 680 i umów się z doradcą

Rozpocznij swoją bezpieczną bankowość już teraz, dzięki profesjonalnemu doradcy  Zadzwoń teraz